- Dojadę tym autbusem na dworzec?
- Nie – odpowiada kierowca.
- A ja? – pyta drugi pasażer.
- Ależ oczywiście, panie Norris.

W pewnej wiosce mieszkał sobie gospodarz, który miał kurnik. Prawie co noc do tego kurnika zakradał się sprytny lisek i pożerał kurę albo koguta, zależy na co miał chrapkę. I tak to trwało przez jakiś czas, aż wreszcie pewnego dnia gospodarz złapał liska i pyta:
- Czy to ty wyjadasz stopniowo mój drób?
Na co sprytny lisek:
- Nie!
A tak naprawdę to był on.

Idzie sobie kromka chleba po Bukareszcie, rozgląda sie wokoło i coraz mniej jej się podoba – naokoło pełno Rumunów! Wytrzeszczają oczy, ślinią się na jej widok. A że jest to rozgarnięta kromka chleba, skojarzyła szybko fakty i dawaj w długą! Rumuni za nią. To ona w boczną uliczkę! Oni za nią. Wpadła w podwórka, przemknęła wśród sznurów od bielizny, przeskoczyła przez ogrodzenie, leci po jakimś daszku, zeskakuje, kluczy, wreszcie zdyszana wpada na słoneczne podwóreczko. Patrzy, a tam na leżaku leży kotlet schabowy i spokojnie się opala. Kromka krzyczy:
- Stary, spierdalamy stąd, gonią mnie Rumuni, zaraz tu będzie jatka jak chuj, zjedzą nas na bank, mówię ci, spadamy!
A schaboszczak rozpiera się wygodnie:
- Spokojnie, może ciebie zjedzą, mnie tu kurwa nikt nie zna!